[PR] Gain and Get More Likes and Followers on Instagram.

pani_chrup pani_chrup

1886 posts   6724 followers   34 followings

a na końcu schrupie Ciebie ;)  🐈🐱👌 Oto moja słabość do szamki i wszelakiej chemii ;) 💗😺💕😸💓🙀💟😾💝😹💖😽💕 Pamietnik żarła 🐷 infantylnej 23 latki 🐖 Poland 🐄 Polska 🐮

Danio w postaci saszetki w towarzystwie małego głoda o smaku czekoladowo-orzechowym od Danone z żabki 🐸 O jego istnieniu dowiedziałam się od troskliwej Sandry @sweet_breakfast_treats (przy okazji zapraszam jej pysznego bloga śniadaniowego). Przepadam za serkami choć przyznaję się- nie koniecznie w postaci saszetek bo kojarzą mi się z przerzedzonymi jogurtami pitnymi. Jednak tutaj kusił mnie ciekawy smak wraz z gratisowym magnesem na przyczepkę 😁 (na ostatniej fotce w kolażu- zdobiący rodzinną wentylację nad kuchenką ;D). Mały głód był trochę przerażający, ale miałam nadzieję, że szybko weźmie kroki w dupę (jak na reklamie po spożyciu owego tworu). Ku memu zaskoczeniu ów płynny serek homogenizowany po wyciśnięciu z tubki był gęściutki i pulchniutki! 😍 Wręcz puchatkowy, delikatny i nieco piankowy przypominając mi strukturą rozmieszane serki bakuś *.* Kupka, lecz dobrze dotleniona xD Pachniał bakusiem czekoladowym; słodko, kakałkiem dla dzieci (Puchatkiem), ale z swoistą wkomponowaną kwaskowatością serka homo. Dochodziła do tego wyczuwalna i pyszna orzechowa nuta (nieco jak wykastrowane Kinder Bueno 😅). Specyficzny zapach, ale pociągający. W smaku był totalnie czekoladowo-bakusiowy tyle, że z laskowym subtelnym posmakiem na końcu. Był nieco mulisty, choć śliskawy, kremowy, aksamitny, gęsty i tłustawo-okalający. Smakował jak ciut rzadszy normalny serek ze swoistą znikomą kwaskowatością wymieszaną z domieszką słodkiego kakao (dla dzieci) z orzechową wkładką 🌰 Nie był przesłodzony, a raczej stonowany w punkt jak na takie twory. Orzechowość powinna być jednak bardziej wyeksponowana, a nie tylko posmakowo. Jest smaczny, ale ten wariant nie wszystkim podpasuje (sama jak byłam mała to nie lubiłam tego smaku. Kakao gryzło mi się z homoserkowością- siostra do tej pory nie lubi tego połączenia i drażni ją naturalna- choć znikoma cierpkość serka w towarzystwie ,,kakałka” 😆). Saszetka była sycąca i mogłam się poczuć młodsza xD Jednak jako wygodna i szybka metoda na głoda (zawsze i wszędzie pod ręką) to ciekawa alternatywa i niebrudząco-inwazyjna ;) Ja jednak pozostanę przy bąbelkowatym bakusiu bo wygórowana cena spieprzyła mi wszystko wraz z małym głodem 😂

Głodanoc ;>

Foods by Ann Pocket Energy bar jabłko & cynamon by Anna Lewandowska 🍏 Choć wielbimy jabłka- uznałyśmy ten smak za najbardziej nudny i zwykły... Słusznie? Batonik był ciemniejszy od karotkowego batonika. Miał barwę jaśniejszego brązu okraszonego również drobinkami orzeszków. Wdał się w rodzinkę- sprawiał wrażenie także tłustawego i namaszczonego jakąś parafinowością co zdradzało dziwna połyskliwość, aczkolwiek nie wydawał się taki lepki jak rodzeństwo… do czasu 😅 Pachniał bardziej słodko i przyjemnie jabłkami z cynamonem, a w tle robiła dopiero bakaliowość sprawiając wrażenie kandyzowania. Jak się go rozrywało to aż dawał szarlotkowością- magia! Był oporny i bardzo lepki- wręcz klejąco-oleisty 😀 A jednak! Lepił się okrutniej w palcach niż guma do żucia. Był najbardziej zalepiejący z rodzeństwa. Plastyczna przylepka, ale było to nieprzyjemne ze względu na owy klej. Nawet rwistość i mięsistość szła jakoś w odstawkę w natłoku jego ulepkowości (jak przemielone rodzynki) chociaż sprawiał przez to wrażenie najbardziej ciągutkowego 🐄 O mamo… w smaku pierwsze co wyczułam to pyszną domową konfiturę jabłkową. Podsmażoną niemalże z syropem. Dziwnych posmaczków nie było, a batonik sprawiał wręcz karmelkowego i naprawdę ciągutkowego podrasowanego cynamonem. Było błogo jak u babci za piecem 😍 Był słodziutki i przypominał szarlotkę. Glinkowaty, lepki, marmoladkowy, ciapkowaty, karmelkowy i miększy od mamby. Ów batonik był pyszny i nawet nie zwróciłam uwagi na suszono-owocowość, która rzeczywiście robiła za bazę. Sztos! I przebił nawet niewinną truskawkę&burak 🍓 Nic w tym batonie bym nie zmieniła, a owa kleistość… przykleiła skutecznie moją sympatię do niego :D Wydawał mi się najbardziej słodki z rodzeństwa i nieziemsko jabłeczny. Jakby ktoś zajumał swojskie jabłka z sadu dziadków, uprażył na patelni z cynamonem i cukrem, a finalnie zawekował w tego sprasowanego batonika 🍎 Byłam zachwycona z siostrą! (która nie znosi takich rzeczy- a cynamonu nie tyka dla przyjemności, mimo to powiedziała, że tym batonem mogłabym nawracać na raw bary xD). Gorąco polecam ten smak- nawet nie jadającym takich słodkości 😉 Jak Wam nie posmakuję to błagam… odeślijcie go przynajmniej do nas ;D

Foods by Ann Pocket Energy bar truskawka & burak by Anna Lewandowska 💪 Truskawka w duecie z krwistym buraczkiem? No nieźle! (Choć z tym drugim jegomościem… mam różne relacje; na wytrawnie za nim przepadam, za to na słodko- pluję … Jednakże w towarzystwie truskawki liczyłam, że będzie grzeczny) 😇 Nie różnił się za wiele od rodzeństwa; oprócz tego, że miał odcień wpadający w bordo. Poza tym był także dziwnie namaszczony sprawiając wrażenie plastikowego, ale nieznacznie klejącego. Pachniał bardziej wytrawnie; mniej słodko, bardziej kwaskowato, choć… to była bardzo delikatna nutka. Mnie oczarował, ale siostrę nie za bardzo. Czuła w nim rodzynkowość, a nie truskawkę 🍓 Mi się wydaje, że to była lekka buraczkowość, ale 1% - mnie w tym nie utwierdził. Batonik bardzo przypominał mi zapachem jakiś gęsty soczek z dzieciństwa (do którego mam słabość). W konsystencji był zdecydowanie mniej toporny od marchwi z pomarańczką, ale bardziej stały niż kakaowy. Strukturą przypominał kleistą plastelinę i niestety tłustawą. Ale miło było coś z niej ulepić (ale nie praktykujcie tego 😂). Był rwisty i mięsisty, lecz zalatywał świeżością - jednak rysy suszoności zachował. W smaku poczułam najpierw słodycz okalaną słodką wodą truskawkową. Przyjemną, orzeźwiającą i niewinną. Dochodziła do tego słodka daktylowość i baton robił się wręcz marmoladkowy i konfiturkowy. W tle figlarnie strzelające pesteczki truskawki jak ziarenka piasku. Do owej truskawkowej marmoladkowości dochodziła pstrykająca orzechowość 🌰 Batonik był pyszny, dziecięcy… ale gdzie sp*eprzył burak? Nadał mu piękny odcień i spylił na swoje ekologiczne pole do roboty. Batonik miał posmak bakaliowości, i suszu, ale tak dziecięco lekkiego i pociesznego, że miałam ochotę się zatracić. W buzi był również glinkowaty, zakalcowaty, miękkawy i ciągutkowy. To cacko było smaczniutkie! 😍 Było co prawda czuć nieznaczną gorycz naturalnych skórek nieuprażonych ziaren i orzechów, wszakże było tak subtelne i stłamszone, że nie przyciągało większej uwagi. Wydawało mi się, że pozostawał posmak ziemistości charakterystyczny dla buraka… ale wątpię szczerze czy ktokolwiek poza mną to wyczuje >.< Stanowczo batonik warty powtórek 😋

Udanego ^.^

Foods by Ann Pocket Energy bar kakao & malina by Anna Lewandowska. Wyglądał najbardziej szałowo bo był ciemny i przypominał rozgwieżdżoną noc (albo drogę mleczną) 🌌 Przejął ciemną barwę kakao, jednak z większą ilością przenośnej ‘imprezy’ w porównaniu do rodzeństwa. Wydawał się podziubdziany i farfoclowy od jaśniejszych dodatków (choć nie koniecznie drobinkowo-orzechowych). Wydawał się dziwnie pesteczkowy i fusiasty. Pachniał naprawdę ciężko, choć interesująco i tajemniczo 😎 Kakao zostało dziwnie słodkawo przełamane owocowością kwaskowatych malin z domieszką tropikalnego kokosa… Dziwnie to pachniało i nawet dla mnie ten zapach wydał się przytłaczający jak odświeżacz do auta w postaci zawieszek xD – nie na letnią porę, ale na zimę jak znalazł! Bakaliowość w tym przypadku tylko pogarszała sprawę podkreślając zapach kwaskowatości 😆 Był mięciuchny i konsystencji ciepłej modeliny chętnej do współpracy. Kleił się, lecz chociaż nie opierał się ;> Przypominał nieco sprasowane ciasto; mięsiste, warstwowe, jak lepkawy murzynek. Przeciwnie do rodzinki był wręcz zakalcowaty, a nie suszony. Łatwo się go zagniatało jak lepkie ciasto na stolnicy. Na pierwszy ogień poczułam pyszny ciemny smak kakao… wytrawnego, głębokiego, tajemniczego 😮; następnie doszedł trochę kwaskowaty posmak malin, by za chwilę niczym grom z jasnego nieba wystrzelił piorun w postaci posmaku zjełczałych wiórków kokosowych tzw. przez @mamamalejrubi - zimnymi ogniami... Najprościej opisać to w smaku jako kwaskowate rzygowiny 😲 Choć początkowo miałam aż krzyknąć z zachwytu, to już za sekundę chciałam sobie strzelić w łeb – jak dopadła nas ta obleśna wkładka. Baton był słodki, ale mieszało się to z wytrawnością, gorzkością i zdecydowanie kwaśnością malin. Posmak stęchlizny towarzyszył mi i Ani już do końca. Był tak dziwny, że nawet fajna miękka plastyczność tego nie wynagradzała 😅 Rozpaskudzająca glinka wręcz ciągutkowa… zabita przez to dziadostwo z w dodatku właziwzębnych wiórków kokosowych… brrr… Jakbym dobrego batonika zagryzała kawałkiem starej i stęchłej- drewnianej chaty baby jagi. Kto na litość boską wpakował te palące wiórki? Aż piekło w gardle! 😥 Był zjadliwy… ale żegnam go na wieki wieków 🔫

Foods by Ann Pocket Energy bar marchew & pomarańcza by Anna Lewandowska 😎 Tego smaku się obawiałam, więc to od niego rozpoczęłyśmy testy ;) Nie lubimy pomarańczy w łakociach, a na same goryczkowe skórki pomarańczowe, to aż nas mdli ^^" Tutaj ku naszej radości był to niewinny dodatek soku pomarańczowego 🍊 w towarzystwie ukochanej marchwi… szkoda, że suszonej. Był ładny i wyglądał jak podrasowana krówka! Błyszczał się od niemalże od parafinowości, miał odcień wpadający w pomarańczowe krówki i przypominał nam ciągutkowe toffi z mnóstwem bielszych dodatków kojarzących się z drobinkami orzeszków i całych ziaren słonecznika. Barwa była niesamowita, wręcz karotkowa! 😍 Pachniał za to ładnie, ale neutralnie. Słodko, daktylami, bakaliami ze swoistą nutą kwaskowatości… lecz marchewką czy pomarańczą? Dobre sobie ^^” Baton był lepkawy choć gładki. Wydawał się przez to tłustawy jakby ciut usmażony bo namaszczał palce oleistością (choć subtelną) 😅 Był toporny bo mięsisto i gumkowo się go rwało- lepko, opornie i naprawdę klejąco. Konsystencją dało się go lepić jak modelinę, ale naprawdę trzeba było dołożyć sił bo był twardawy. Najpierw uderzyła mnie trawiastość pomarańczy… z nutą cerutinu i goryczy. Bardzo słodko, ale za dziwnie. Poczułam zaraz karotkowość przemieszaną z daktylowością i niestety oleistością słonecznika (surowego, a nie podprażonego) 😉 Im dłużej wjadałyśmy się w batona to wydawał się smaczniejszy, a pierwsze złe wrażenie odchodziło w niepamięć. Miał coś z ciasta marchewkowego. W budowie był; zakalcowaty, klejący, glinkowaty, ale gumkowy jednocześnie. Orzechy były zbliżone surową konsystencją i niezbyt odznaczały się w strukturze- tylko czasem coś tam gruchnęło. Baton przypominał mambę, ale w ulepszonej wersji 😁 Był soczystawy, ale dobrze ubity i sprasowany. Wyczułyśmy karotkowość z przyjemnym posmakiem osadowej i gęstej pomarańczowości soku… lecz swoista choć znikoma gorycz z bakali, skórek orzechów- nas nie urzekała. Choć na początku mnie odstręczył, to później- posmakował mi i nawet Ani! 😂 Ba! Skusiłybyśmy się jeszcze. Drażniło w nim sporo bo chociażby: tłustość, ale im bardziej się wjadałyśmy- tym większą ochotę miałyśmy na więcej. Naprawdę udany! o.O

Foods by Ann Pocket Energy bar -fruit&nuts&veggies- w 4 kompozycjach smakowych 📄📃: marchew & pomarańcza, jabłko & cynamon, truskawka & burak oraz kakao & malina - czyli kieszonkowy baton owocowy z orzechami z powyżej wymienionymi dodatkami by Anna Lewandowska zakupiony w promce z żabki 🐸 Niektórzy z Was wiedzą jak lubię raw bary; są zdrowe, smaczne i świetnym zamiennikiem plebejskich słodyczy. Choć spora część ludzi z własnej woli kijem by ich nie tknęła… ja za to dotknęłabym bym je i wymacała za każdego takiego człowieczka z osobna 😆 Jednak na własną obronę dodam, że chwale sobie wyłącznie te smaczne! Jakieś zapszałki, stęchliźniaczki, zasuszaki i inne duperelaki nie wchodzą w grę xD Choć jakoś wybitnie Anna Lewandowska nie robi osobiście na mnie wrażenia, to te batoniki (w jakże przystępnej cenie)- już tak 😇 Skorzystałam więc w promocji w żabce nie zastanawiając się nawet- czy mam daną bajońską sumę w portfelu. Na szczęście głupi ma zawsze szczęście, a siostra zapłaciła za nie- zastrzegając tym samym, że wchodzi ze mną w spółkę. Ona nie lubi w przeciwieństwie do mnie takich uzdrowionych słodyczy, więc nutka konstruktywności w tym temacie od osoby postronnej- bardzo mi pomogła 😉 Ja niestety jestem typową ofiarą produktów light, uzdrowionych, healthy, fit itd… więc ciężko mi o obiektywizm, lecz z takim trollem jak moja siostra- nie musiałam już się wcale o to bać 😅 (Mogłam już tylko jej samej we własnej osobie :D). Jak wypadły owe batoniki spod ręki i opatrzności Anny Lewandowskiej? O tym w następnym spamie ;) A zapowiadały się nieźle; bo skład miały wzorowy, naturalny aromat kusił, a wygląd naprawdę zachęcał 😍 Znaczy dla mnie… bo mojej Niańki pierwsza reakcja była… - ale śmierdzą! … także ten… zapowiadało się naprawdę ciekawie! 😂

PS Lewandowska i u Ani nie wzbudza żadnych emocji… 😏 Ba! Nawet sportowych i przez dłuższy czas utożsamiała Chodakowską z Lewandowską… Cóż… Zdarza się najlepszym 😎

Zaspoileruje i udostępnię tutaj nasz wspólny ranking: 1) jabłko & cynamon *.* 🍎, 2) truskawka i burak ^.~ 🍓, 3) marchew & pomarańcza 🍊, a na samym dalekim końcu za górami i lasami w stęchłej chatce 4) kakao & malina 😰(gdzie życie swe ukrywa xD). Have fun ^^

Pistachio trzymający Solidarność z Colian 💪 Jeden z kolejnych rozpustnych smaków dzieciństwa! Rodzice zawsze powtarzali mi żeby sięgać głębiej poza zasięgiem naszego wzroku... Więc tak kopałam za tymi najlepszymi pralinkami nisko na dnie opakowania mieszanki czekoladek- aż huczało! 😁 Ba! Dla tych pralinek i orzechowego rodzeństwa- waaarto było 😀 Zresztą te praliny chociażby np. pistacjowe, to były jedne z nielicznych, które nie czadziły młodej makówki; ani alkoholem, ani marcepanem (co dla dzisiejszych słodyczy o tym smaku- to wręcz niewykonalne xD). Ach... Jak miło to sobie uzmysłowić 😇

Dobrego i należnego- piątkowego wieczorku 😉 Nie szalejcie za bardzo 😎

#polskie #solidarność #colian #czekolada #chocolate #foodporn #pornfood #sweet #sweets #słodkie #słodycze #piątki #5 #instafoodie #instafood #foodphotography #instaeat #childhood #five #aduparośnie #będęgruba #dzieciństwo #polish #klasyka #przekąska #snack #deser #dessert #praliny #classic

Familijne wafle przekładane kremem o smaku śmietankowo-kakaowym od Jutrzenki z Colian ☀ Klasyka gatunku! Nie śmiałabym ich zrecenzować gdyż trącą mi rozkosznym dzieciństwem… no i poza tym; wafelkami jak za dawnych lat ^^ Ja się tego nie podjęłam, aczkolwiek jedna z iście wybitnych recenzentek jedzenia przyjrzała się im już dawien dawno w towarzystwie większej familijnej serii wafelków! 👪 O kim mowa? Oczywiście o @mamamalejrubi na jej blogu: livingonmyown.pl ❤ Warte grzechu jak dawniej? To musicie wygrzebać u Olgi na blogu… ja tymczasem egoistycznie zamiast recenzować oddałam się niezobowiązująco ich urokowi- tak jak kiedyś 😁

Take it veggie Vegetarian Rhino Fruit Gums czyi wegetariańskie żelki o smaku owocowym z kaufa. Otrzymane na rozsmakowanie od @ania_naturalnakuchnia 💚 (tanie nie są, a byłam zafrapowana czy różnią się od zwykłych żelkasów). Czyżby na korzyść wege? ;) Miały kształt głów nosorożców choć z siostrą spekulowałyśmy, że to może: jednorożce, albo pandy… ale to ta nasza rodzinna wyobraźnia :D (I pomyśleć, że niektórzy tak mi ufają…) Były szorstkie, puszyste, ale mięciuchne i jędrne w dotyku 👐 Jak ciepłe zagniecione ciasto na stolnicy np. na pierogi xD Pachniały ślicznie owocowo kwaskowato-słodkimi syropami (jak do herbaty) albo owocowymi napojami dyskontowymi. Ulepkowo i równie uroczo jak wyglądały. Naprawdę prezentowały się okazale jak na zwierzaki przystało. Wewnątrz były zakalcowato-piankowe i aż błyszczały się od ulepkowości. Były iście piankowe i gąbczaste (nieco mączne), ale mięciuśko! 😍 Rwały się gąbczasto jak trochę kleista wata :D Cudowny widok! Pyszczkowe detale były już zrobione z jędrniejszych klasycznych i gumowych żelek. Mmm… pianka obłęd! Nie wiem co mnie bardziej urzekało; smak czy konsystencja… Miały intensywny aż porażający smak przesłodziutkich gum rozpuszczalnych owocowych z iście owocowo-syropowym wykończeniem. Rozpaskudzające słodyczą i smakiem (niemalże cukrowo pudrowym) 😻 Mięciuchna pianka wręcz roztapiała się gumkowo i gąbczasto w buzi zalepiając nas soczystym smakiem. Miękka, zalepiająca, przeszywająca owocowym smakiem i bardzo wysoką słodyczą. Jak klejące puszyste poduszeczki opatulały podniebienie… Żadne gumy rozpuszczalne nie mają tak porażająco intensywnego smaku. Moje ślinianki pracowały x2 szybciej 😋 Mamba im nie dorównuje! Wcześniej wspomniane detale nie były ani trochę twarde tylko jak miększa odmiana. Jak się wgryzałam w te gliniasto, klejące (zakalcowato) puchatkowe poduszeczki aż buchające orzeźwiającym smakiem owocowym podrasowanym słodyczą… to już wiedziałam, że to najlepsze żelki jakie jadłam! Nie lubiłam ich bo wszystkie są dla mnie za twarde i żujne… ale te? 😄 Nie spojrzę więcej w stronę zwykłych żelek… Tych to nawet nie potrafię opisać i robię to nieporadnie- bo nigdy nie oddam ich wyjątkowości! Czy polecam? Serio? 😂

Werther’s Original Soft Caramels Storck czyli miękkie karmelowe cukierki toffi z Lewiatana 🐲 Co prawda szał na nie już opadł- wraz z kampaniami reklamowymi, (które w większej mierze za nie odpowiadały), jednak one grzecznie przeczekały u mnie tą burzę w zapasach. Po tylu recenzjach pewnie macie już dość… ale ja za to obiecuję Wam (zresztą jak zawsze), że kto jak kto, ale ja pozostanę subiektywna do końca 😂 Nie będę kryć, że na pełnowymiarową paczuszkę to nie zamierzałam się połakomić, ale na taką niewinną sztabkę do testów… już tak ^^ Karmelki były ciut inne od rodziny, bo w nietypowym kształcie prostokącików czy mini-złotych sztabek niż owalnych guzików. Były malutkie i wyglądały jak pomadki 🍬 Natychmiast po odpakowaniu odczułam; że się lepko odlepiają od papierka, są klejące, lecz mięciutkie. Jak zakalcowate toffi ciągutki z mojego dzieciństwa. Lepkie, ale jędrne i nadające się do ulepienia niezłych konstrukcji. Jak trochę klejąca plastelina (bo ciągnęły się wyśmienicie jak w mars z samym karmelem) 😍 Pachniały głębiej toffi, a dla niańki krówkowo (słodko z nutką jakby goryczki prażenia czy palenia z karmelu). W buzi mączne, ale mięciuchne i szybko mulaszczo okalające smakiem jamę ustną. Smakowały iście mlecznym toffi osadzającym się na zębach. Oblepiały ząbki, ale o dziwo; niechętnie, bardzo miękko oraz plastycznie. Wydawały się syropowe w prażonym posmaku 😋 Niesamowicie były delikatne, miękkawe i ciągutkowe. Tak mięczakowatych pomadek dawno nie jadłam i jednocześnie kremowych (bo kruche ani trochę nie były). Miały dobry maślany posmak ^^ Zaś w konsystencji oraz smaku- coś z poczciwych irysów. Naprawdę występował zbliżony posmak do Wergelsów- co uznałam za wielką zaletę 😻 Były smakowo mniej słodkie i subtelniej palone karmelem, ale pyszne. Ponadto zakalcowato, lepiasto, gliniaste z nasilającym się posmakiem masła. Miały charakterystyczną proszkowość znaną mi z krówek. Przypominało to mi nadzienie z nich, aczkolwiek nie je same osobiście 🐮 Jednakże karmelki miały istotną wadę w stosunku do oryginałów… Były tak zakalcowate i tak pomadkowe, że za szybko znikały! >.< Nie spodziewałam się, że będą tak udane i mięciuchne. Do torebki- marsz! 😹

Dobranoc 💤

Werther’s Original Cream Candies Sugar Free od Storck czyli cukierki śmietankowe w nieco chudszej wersji (bo słodzone substancjami słodzącymi, a nie cukrem) 😉 Siostra dopadła je w PiP- była ciekawa czy są równie smaczne jak klasyki. Karmelki już na pierwsze oko znacznie różniły się od oryginałów. Były mniejsze (schudły ok. 2g w tym analogicznie z 21,5kcal na 9kcal), znacznie mniej błyszczące (jak wcale, bo bardziej matowe), były gładziutkie i wypolerowane 😁 Także jaśniejsze i nieco sine- potwierdzając tym samym, że są wersją light. W smaku tradycyjnie; śliskawe, twardziutkie, ale wyczułam od razu, że są ciut mniej śmietankowe… być może przez inną słodycz. Jednakże smak niesamowicie zbliżony. Przyjemne do rozgryzienia by poczuć większą dawkę skumulowanej śmietankowości i słodyczy 😄 Trzeszcząco kruche, aczkolwiek nie chciały być gryzione bo zaraz karcąco oblepiały zęby klejem (kara dla gryzaków :D). Oryginał wydawał mi się znacznie głębszy w smaku i wzbogacony o maślaność. Słodszy z posmakiem prażenia i karmelizowania więc czułam jakbym tonęła w mlecznej dolinie wymalowanej na opakowaniu 🌈 Smak niepodrabialny- w nim można się zatracić i zapaść… Mleczno-karmelowo-prażono-maślano-śmietankowy- obłęd. Po nim niestety zbytnio nie czułam smakowo wersji light i wydała mi się jałowa z posmakiem… nie masła, a margaryny roślinnej xD Tu czuć śmietankowość do mc2, a w oryginałach? Cały sześcian najbogatszych smaków 😀 Przyznaję się bez bicia, że gdybym nie jadła ich razem i nie porównywała to uznałabym te ^lżejsze^ za dobre zamienniki, jednakże postąpiłam źle… przez co miałam wrażenie jakby to była 5-ta woda po kisielu, a mianowicie ich opadłe z blasku podróbki. Tam tonęłam w mlecznej dolinie, tutaj przejeżdżałam obok machając przez okno do jej mieszkańców 😆 Siostrze podobała się paczuszka, lecz słusznie zauważyła- że w to co były odziane, to odzwierciedlało adekwatnie ich smak; klasyki owinięte były w złote szaty… i rzeczywiście skrywały dla nas skarb… 💛 Uważamy, że wersja Sugar Free do klasyka się nie umywa więc wolimy zjeść odrobinę więcej kalorii by podelektować się pełnowartościowym smakiem… niż karmić się droższą ściemą. Biada mi jednak, że spróbowałam je razem 😅

Werther’s Original Storck Classic Cream Candies czyli klasyka nad klasykami tzw. cukierki śmietankowe 🍶 To jedne z moich ulubionych cukierków, jak nie najdroższych 💛 Jakbym nie miała ich w zapasie w torebce (dokładnie tak samo jak moja siostra czy mama)… to czułabym się… niedopakowana :D Od małego zostałam zarażona do nich miłością i żadne podróbki (i choć są naprawdę smaczne) to moim skromnym zdaniem- im się nie równają 😄 Często w swoich komentarzach odnośnie słodyczy powołuję się na ich smak… Zresztą kto ich nigdy nie próbował- ten naprawdę gapa :D Tu w tym przypadku jakikolwiek opis jest jak najbardziej zbędny ;) Ja kocham je za ich twardość i możliwość długiego rozsmakowywania się w ich bogactwie niepowtarzalnego smaku. Lubię je niemalże za wszystko; smak, guzikowczy kształt, skończywszy na przyjaznej kaloryczności (21,5 kcal na sztukę) 😍 Choć zdaję sobie równocześnie sprawę, że to co dla mnie jest ich zaletami, to dla innych jest właśnie wadą ;> Jednakże mnie samą i moje otoczenie nie raz i nie dwa ratowały przed rozładowaniem cukrowym 😁 Jeżeli kiedyś mnie spotkacie… śmiało możecie prosić o poczęstunek… na bank Was nie zawiodę w tym przypadku :D Obecnie już w następnych kolażach zapraszam Was w podróż do mlecznej doliny! Na co? To się okaże niebawem 😉

Słodziutkiego czwarteczku moje cukiereczki 🍬

PS Przepraszam i jednocześnie kajam się za wymiętolone klasyki (i to tak brutalnie sponiewierane w damskiej torebce...) 😅 ale cóż ja biedna poradzę, że chciałam je mieć zawsze przy sobie? 😂 Jednak to nie są tak dogodne warunki- dla takich złociutkich jak one... Zwłaszcza podczas tych upałów co były 😆, aczkolwiek i tak zapewniam Was, że dla mnie smakiem to wybroniły się wybornie 😏

Most Popular Instagram Hashtags